5 produktów do cery trądzikowej- recenzja

Witajcie !
Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam kosmetyki do cery problematycznej. Są to produkty codziennego użytku, które postanowiłam przetestować. Moja cera jest skłonna do podrażnień a wciąż buzujące hormony młodzieńczego wieku powodują niechciane wypryski.




La Roche Posay- Effaclar Duo




Pierwszy do mojej recenzji trafił krem z firmy La Roche Posay- Effaclar Duo o podwójnym działaniu eliminujący zmiany trądzikowe. Buteleczka kosztuje ok. 49zł i można ją kupić w każdej aptece.
Producent zapewnia, że krem posiada 4 aktywne składniki skutecznie działające na objawy trądziku- zaskórniki i grudki. Uzupełnieniem jego jest woda termalna, która ma właściwości kojące, więc idealnie nadaje się do skóry z podrażnieniami i skłonnej do zaczerwienień.
Moje spostrzeżenia- faktycznie, tak jak informuje producent, najpierw pojawia się standardowy wysyp. Powodem są kwasy, które wyciągają wszystkie toksyny ze skóry na zewnątrz. Natomiast po upływie 2-3 tygodni powinny one znikać bez żadnego śladu. Niestety na mnie krem nie zadziałał. Pojawiały się coraz to gorsze grudki podskórne i ropne wypryski. Moja skóra jeszcze dość ciężko się goi, więc jedynie co mi po tym kremie zostało to blizny. Osobiście nie polecam, ale może, komuś pomoże.

Compliment NO PROBLEM


Zdecydowanie mój faworyt, w pielęgnacji twarzy. Jest to tonik z kwasem salicylowym, który głęboko oczyszcza pory, wysusza obszary stanów zapalnych i przyspiesza gojenie. Co najważniejsze, nie posiada alkoholu.
Moje uwagi- jest bardzo delikatny i pięknie pachnie. Nadaje się do używania go rano i wieczorem, po umyciu twarzy w celu przywrócenia właściwego pH skóry. Faktycznie nie podrażnia i jedynym jego plusem jest to, że nie wyskakuje po nim więcej nieprzyjemnych wyprysków.
Do nabycia w sklepie internetowym www.lawendowaszafa24.pl za ok. 13 zł.




Ziaja MED kuracja antybakteryjna
żel myjący

Tak jak każdy w tym celu, żel ma za zadanie dokładnie oczyścić skórę twarzy, ułatwiając przy tym eliminację nadmiaru sebum, łagodzić zmiany i odblokowywać pory. Kosztuje jedynie 8zł. Moim zdaniem- jedynym plusem tego produktu jest jego cena i co najważniejsze, że jest Polski. Nie posiada żadnych zapachów. Producent zapewnia, że skóra będzie nawilżona, lecz moja była napięta (ściągnięta) przez co powstawał rumień i zaczerwienienia. Nie pozbywał się wyprysków. Można spotkać się z opiniami, że żel jest perfekcyjny i idealny, ale jak widać nie nadaje się dla każdego.





Chusteczki do demakijażu
 PUREDERM


Chusteczki do demakijażu firmy Purederm można nabyć w drogerii HEBE. Kosztują one ok. 4zł. Są antybakteryjne i przeciwtrądzikowe. Idealnie się nadają do zmycia make-upu bądź dla samego odświeżenia skóry w ciągu dnia. Nie podrażniają, posiadają delikatny zapach i co najważniejsze nie wyskakuje po nim więcej zmian. Jestem zdecydowanie zadowolona :)





Podkład Clinique

Temu kosmetykowi należy się szczególna uwaga. Każdy dermatolog powie, że przy chorobowej skórze nie należy się malować i zapychać sobie porów. Natomiast TEN jest inny. Podkład do twarzy z firmy Clinique idealnie nadaje się do cery z problemami trądzikowymi. Już po samym zdjęciu widać, że jest to mój faworyt. Kupiłam go w Sephorze za 145zł. Wydaje się, że mały i drogi, ale z ręką na sercu i spokojną duszą muszę przyznać, że jest wart swojej ceny. Używałam go codziennie. Jest bardzo wydajny i starczył mi na okres 10 miesięcy! Obsługa dobrała idealny dla mnie kolor. Nie wysusza, nie zapycha, jest delikatny i dodatkowo super kryje. Każda blizna, każdy wyprysk jak gdyby zniknął :) . Co najważniejsze jest stworzony przez dermatologów, którym można na pewno zaufać.



Dziś na tyle. Jestem ciekawa, jakie są Wasze uwagi i jakie są Wasze ulubione produkty. Chętnie kupię i wypróbuję coś nowego.
Nikola

Kilimandżaro cz. 2

MACHAME GATE  1828 m.n.p.m

Czekamy cierpliwie na naszego przewodnika . Widzę ludzi, takich jak ja, którzy stoją podekscytowani. Do naszej grupy dołączyła para z Norwegii.
- Co z naszymi plecakami? - pytamy przewodnika
Wytłumaczył nam, że na szczyt pójdą z nami: drugi przewodnik, kucharz i sześciu tragarzy, którzy nosili sprzęt, namioty i plecaki. Niesamowite ilu ludzi potrzebnych było, aby spełnić marzenia naszej dwójki. Te osoby, które dla nas pracowały poznałam dopiero podczas wejścia na szlak. 
Wyruszyliśmy zwartą ekipą. 

Początek trasy nie był ciężki. Osoby, które lubią wędrować po górach np. Karkonosze i uprawiają popularny trekking spokojnie by się odnalazły w tym miejscu i może zdobyłyby szczyt Czarnego Lądu. 
Świadomie napisałam "może". Góra nie przyjmuje do siebie każdego. Problemem jest głównie choroba wysokościowa. 
Podczas wędrówki spotkaliśmy dosyć pokaźnego mężczyznę. Na pierwszy rzut oka dostrzec można było, że jest doświadczony. Ku mojemu zdziwieniu choroba dopadła i jego. Pewność siebie, złe nawadnianie organizmu, lekceważenie objawów, zbyt szybki przemarsz, może niestety wyeliminować z gry.

Szliśmy pięknym i malowniczym szlakiem, powoli wspinając się po kamieniach.
MACHAME HUT 3000 m n.p.m 
Około 18:00 doszliśmy do naszego pierwszego obozowiska, w którym rozstawione zostały dla nas 2 namioty- jeden był sypialnią a drugi stołówką i łazienką ( bez wanny i jacuzzi :). W stołówkowym namiocie czekały popcorn i ciasteczka z herbatką, aby umilić nasz czas. Obozowisko otaczała piękna zieleń i drzewka. Świadomie wybraliśmy ten szlak, sugerując się opinią innych. Był bardziej krajobrazowy i zróżnicowany, natomiast kolejne etapy były trudniejsze do pokonania. 
Około godz. 19-20 podano nam do stołu kolację. Zawsze była to świeża zupa marchewkowa, bądź ogórkowa. 
Ujęcie wody w tym miejscu było naturalne, z potoku. Wyżej noszono ją w żółtych baniakach na głowach. 
Wieczór nie wróżył spania w pidżamie z krótkim rękawem :). Codziennie wieczorem ja i mąż dostawaliśmy w małej misce ciepłą wodę do kąpieli. Drugi dzień dobiegł końca. Jutro czeka nas moc wrażeń....





Kilimandżaro cz. 1

Tanzania i szczyt marzeń 
Niemożliwe staje się możliwe..
Tanzania- niewielki kraj na wielkim kontynencie Afryki z najwyższym masywem wulkanicznym Kilimandżaro (5895 m n.p.m.) i Meru (4565 m n.p.m.). 
W tamtym miejscu człowiek zupełnie nie wie co go czeka i kogo spotka na swojej drodze.

Chciałabym opisać Wam ze swojej perspektywy ten zadziwiający kraj. Osobiście lubię gorąco -zimne klimaty. We wnętrzu kraju w dzień występują upały, a w nocy temperatura spada do 15-18 °C. Ludzie żyją zgodnie z naturą , wszędzie występuje sawanna i step. Jest to ciężko dla nas zrozumiany świat bez bezpośredniego dostępu do wody, w szczególności pitnej.
Stolicą Tanzanii jest Dodoma , język urzędowy to suahili i angielski.

Podróż była planowana przez około trzy lata. Wpadłam na ten pomysł i podzieliłam się nim z mężem. Od razu zaczęła się powolna realizacja i odkładanie środków na wyprawę naszych marzeń.


      Kilimandżaro - 5895 m n.p.m   Droga do nieba  -Machame (Whisky Route) - Nasz szlak  
Niesamowite było mieć zarezerwowane miejsce w samolocie i w hotelu z myślą , że będziemy zdobywać nasz pierwszy i nie ostatni szczyt. Naszym bezpośrednim organizatorem był Zara Tours. Przewodnikiem był tubylec , ale o nim w dalszej części opisu. W momencie, w którym wylądowaliśmy zastała nas noc. Czekaliśmy aż ktoś nas odbierze. Najważniejsze czego nauczyliśmy się podczas wyprawy to cierpliwość, i że wszystko trzeba robić wolno - "pole, pole". Po dwóch godzinach jazdy busem dotarliśmy w miejsce naszego przeznaczenia. Pamiętam, że od razu położyliśmy się spać, ponieważ zmęczenie podróżą dawało się we znaki.
O 6 .00 zbudziło mnie nawoływanie przez Muezina do Minaretu na modlitwę. Nie zdążyliśmy się wyspać a od 8 czekało na nas śniadanie i podział na grupy. Każdej grupie przyznawali przewodników, którzy mieli za zadanie, nas miłośników zdobywania gór, tak poprowadzić ,tak rozłożyć nasze siły , pokonać nasz ból , naszą kondycję, aby stało się zadośćuczynienie i osiągnąć nasz cel-  szczyt.
Hotel
 Wszystko odbywało się zgodnie z planem. Nie wiedzieliśmy jeszcze kto będzie naszym przewodnikiem i z kim spędzimy te trudne 7 dni wspinaczki. Musieliśmy mieć plecaki do 15 kg, aby towarzyszący nam tragarze nie przekroczyli swoich kilogramów, niosąc bagaż na głowie. Od tamtej chwili wszyscy pomagający nam tubylcy z przypisanymi zadaniami i my, byliśmy jedną drużyną.
 Wspólnie z naszymi nowo poznanymi znajomymi z USA jechaliśmy w miejsce rozpoczęcia przygody. Wraz z nami przewodnik, który mało mówił i emanował spokojem i opanowaniem (takie było moje pierwsze wrażenie kiedy go zobaczyłam). Dojechaliśmy do pierwszej bramy Machame Gate w Parku Narodowym w Tanzanii. Wtedy już wiedziałam, że nie będzie odwrotu od rzeczywistości. W głowie zadawałam sobie pytania - Czy pokonam samą siebie ? Czy zdobędę swoje marzenie? 

Zwątpienie w siebie jest niestety wadą każdego człowieka ,który chce pokonywać własne słabości, natomiast wygranym już jest ten, który podjął wyzwanie i nie zamierza się cofnąć. (myśl własna)

Kolejna część już wkrótce. Iza :)
Przed bramą

Mydełko liczi

Dzisiaj przedstawiam " Mydło liczi z kwasem hialuronowym (Lychee). "Dlaczego postanowiłam umieścić je na swojej stronie? Takie pytanie zadawałam sobie, kiedy go kupowałam w zaprzyjaźnionej mydlarni :) 


Krótki opis wyjaśni moją ciekawość.
- Jest to mydło glicerynowe na bazie roślinnej z ekstraktem liczi - Ekstrakt z liczi - Jest doskonałym źródłem witaminy C (uszczelnia śródbłonki naczyń ), działa przeciwutleniająco, reguluje utratę wody, utrzymuje prawidłowe nawilżenie warstwy rogowej skóry, stymuluje regenerację komórek.
- Znajduje się również olejek migdałowy ,który nawilża i ujędrnia skórę, łagodzi podrażnienia, opóźnia procesy starzenia. Jako naturalny emolient ( czyli w kosmetyce preparat natłuszczający skórę) olejek migdałowy doskonale sprawdzia się w pielęgnacji delikatnej skóry niemowląt i małych dzieci. 
- oraz kwas hialuronowy "eliksir młodości"- Hialuronian odpowiada za właściwy poziom nawilżenia skóry. Jedna cząsteczka kwasu hialuronowego może związać aż 250 cząsteczek wody. Gdy poziom kwasu hialuronowego w skórze spada, dochodzi do degeneracji włókien kolagenowych. W efekcie skóra wysusza się, wiotczeje i pojawiają się zmarszczki.

Wnioski:
Tak pięknie pachnące mydło robione ręcznie może używać każdy niezależnie od swojego wieku :)
Od niemowlaka do starszaka , którego skóra już w tym wieku nie jest tak sprężysta i jędrna.


Ja jestem  pomiędzy młodością a starością , więc cóż mydełko przypadło mi do gustu . Super oczyszcza skórę twarzy i dekoltu. Nie występuje u mnie alergia, ponieważ nie ma składników konserwujących . Idealnie dobrane do mojej mieszanej cery. Warte uwagi i grosza :)
Iza.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka